12th second…
„Samotność jest niezależnością, życzyłem jej sobie i zdobyłem po długich latach. Była ona zimna, o tak, ale była też cicha, prawdziwie cicha i wielka, podobnie jak zimne, ciche przestworza, po których wędrują gwiazdy”
Hermann Hesse
Każdym dniem próbuje na nowo zdefiniować siebie. Zadaje sobie tak wiele pytań i wciąż unikam odpowiedzi na nie. Unikam ludzi by patrząc w lustro widzieć siebie a nie obce twarze.
A bestia w mojej głowie uśmiecha się ironicznie.
Minęły święta. Czas na który zawsze tak czekam. Było inaczej niż zwykle, chwilami lepiej, a chwilami jeszcze gorzej niż co roku. Jednak jest to już jakaś zmiana, niosąca szanse na osiągnięcie tak upragnionego celu.
Minął sylwester. Nie było hucznie. Zaledwie garstka ludzi. Nie było wyjątkowo. Ot, zwykła impreza z przypadkowymi osobami jakich pełno w roku. Nie było postanowień noworocznych. Z tego już wyrosłam. Za często rzeczywistość brutalnie sprowadzała mnie na ziemie i uświadamiała że takie zapędy nie mają szans w realnym świecie w którym przyszło mi żyć. Jałowy czas, kolejny który miał wyglądać inaczej a którego chyba bałam się stworzyć według własnej myśli.
Nowych oczu mi trzeba. Aby spojrzeć na wszystko na nowo. By nie bać się tego co zobaczę. By widzieć na prawdę. Więc oczy te zdobędę.
Nie potrzeba mi
Niewiary i udręki snu
Tylko pozwól mi
W godzinę życie przeżyć znów…
