11th second…

Kolejny minął dzień, roześmiany, szalony

wieczorem piszę wiersz, lekko smutkiem powleczony…

Nadszedł czas zmian. Czas niepewności, prób i ryzyka.

Czy na pewno o to mi chodziło? Czy konkretnie tego chciałam? Zaryzykowałam. Położyłam na szali całe moje dotychczasowe życie, wraz z jego wszystkimi wzlotami i upadkami. Pochopnie i spontanicznie. Impuls przyszedł z zewnątrz i podjęłam go. Chwyciłam oburącz kurczowo i za nic w świecie nie chce puścić. Mimo rozczarowań, mimo problemów, mimo ciągłego strachu. Nie chce. Nie do końca świadomie zaangażowałam się w długo terminowy plan życia.

Ale tylko dzięki temu danym mi było wyrwać się z błędnego koła mojej dotychczasowej egzystencji. Jakiś czas temu postanowiłam że będę cholernie szczęśliwa. Może wreszcie coś z tym zrobię?

A tym czasem karmię swoje myśli obłudnymi marzeniami, że dam sobie rade. Potrzebuje czasu. Troche spokoju, i więcej dystansu do wszystkiego co dzieje się dookoła mnie I więcej wiary w siebie a mniej egoizmu.

Obudź się, idiotko!

~ - autor: zantii w dniu Październik 28, 2009.

Jedna odpowiedź to “11th second…”

  1. Podoba mi się tu. Dochodzę mniej więcej w tym samym czasie do podobnych wniosków

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.