13 th second…

•Wrzesień 30, 2010 • Dodaj komentarz

„Rzeczy, które widzimy [...] to te same rzeczy, które istnieją w nas. I nie ma żadnej innej rzeczywistości prócz tej, jaką mamy w sobie. Dlatego też większość ludzi żyje tak nierealnie, ponieważ zewnętrzne obrazy uważają za rzeczywistość, a swego własnego świata wcale nie dopuszczają do głosu. Można być wtedy nawet szczęśliwym. Lecz z chwilą, gdy pozna się już raz tamto, inne, nie ma się już wyboru i nie może iść drogą, którą obiera większość. Sinclairze, droga owej większości jest łatwa, a nasza trudna. Chodźmy.”

Hermann Hesse “ Demian “

Czasem trzeba zmienić punkt widzenia.

Chciałam być kotem. Ułożyłam się na wygrzanej trawie i przeleżałam tak cały dzień.  Dzieci rzucały we mnie kamieniami. Wieczorem siadłam na podłodze gapiąc się na sufit.

To nie kotem chciałam być.

Chciałam być ptakiem. Wdrapałam się na najwyższe drzewo w okolicy, rozłożyłam skrzydła i spojrzałam na miasto. Nie było tym co spodziewałam się zobaczyć. Ludzie płoszyli mnie krzykiem. Gniazdo też mi nie wyszło.

To nie ptakiem chciałam być.

Chciałam być niewidzialna. Krążyłam wśród ludzi. Siedziałam obok nich. Śmiali się, rozmawiali. Mówiłam do nich a oni nie słyszeli.

Zrozumiałam, że zawsze byłam niewidzialna.

Wolałam być ptakiem.

„Kiedy milczenie zabija strach
- Tak mało wiesz chociaż stoisz z podniesioną głową
Królowa ciszy to nowa ja!”

Closterkeller – Królowa

Przeglądałam ostatnio stare notatki. Dużo słów. Ostrożnych, wymijających, mogących mówić o każdym i nikim. Tak mało uczuć. Zawsze było mało uczuć. Znalazłam jedną. Nasyconą moim codziennym, normalnych pesymizmem. Nie dlatego, że dotyczyła człowieka, którego miałam spotkać po dwóch latach rozmów jedynie w sieci. To chyba jedyny zapis mojej szczerej bezpośredniości. Chce żeby takich było więcej. Żebym przestała się ich bać i wstydzić.

Od czegoś trzeba zacząć, więc po roku od powstania ta pierwsza prawda ujrzy światło dzienne.

Jutro spotkam kogoś z kim znam się tylko z netu. Kogoś z kim przegadałam niejedną godzine, komu mówiłam rzeczy, które chowam w sobie głęboko.
Boję się.
Mówię sobie, że boję się nowego, że się nie sprawdzę w nowym miejscu, nie nadaję się, nie pasuję. To też, ale czego boję się najbardziej? Boję się, że zobaczę rozczarowanie w jego oczach. Boję się, że podamy sobie dłonie witając się, a on pomyśli „To nie ona, to nie z nią przegadałem niejedną noc na gg, nie jej mówiłem te wszystkie rzeczy, które na co dzień chowam głęboko w sobie. Na pewno nie ona. Tamta jest na pewno ładniejsza, mądrzejsza, inna.”

12th second…

•Styczeń 30, 2010 • Dodaj komentarz

„Samotność jest niezależnością, życzyłem jej sobie i zdobyłem po długich latach. Była ona zimna, o tak, ale była też cicha, prawdziwie cicha i wielka, podobnie jak zimne, ciche przestworza, po których wędrują gwiazdy”

Hermann Hesse

Każdym dniem próbuje na nowo zdefiniować siebie. Zadaje sobie tak wiele pytań i wciąż unikam odpowiedzi na nie. Unikam ludzi by patrząc w lustro widzieć siebie a nie obce twarze.

A bestia w mojej głowie uśmiecha się ironicznie.

Minęły święta. Czas na który zawsze tak czekam. Było inaczej niż zwykle, chwilami lepiej, a chwilami jeszcze gorzej niż co roku. Jednak jest to już jakaś zmiana, niosąca szanse na osiągnięcie tak upragnionego celu.

Minął sylwester. Nie było hucznie. Zaledwie garstka ludzi. Nie było wyjątkowo. Ot, zwykła impreza z przypadkowymi osobami jakich pełno w roku. Nie było postanowień noworocznych. Z tego już wyrosłam. Za często rzeczywistość brutalnie sprowadzała mnie na ziemie i uświadamiała że takie zapędy nie mają szans w realnym świecie w którym przyszło mi żyć. Jałowy czas, kolejny który miał wyglądać inaczej a którego chyba bałam się stworzyć według własnej myśli.

Nowych oczu mi trzeba. Aby spojrzeć na wszystko na nowo. By nie bać się tego co zobaczę.  By widzieć na prawdę. Więc oczy te zdobędę.

Nie potrzeba mi
Niewiary i udręki snu
Tylko pozwól mi
W godzinę życie przeżyć znów…

11th second…

•Październik 28, 2009 • 1 komentarz

Kolejny minął dzień, roześmiany, szalony

wieczorem piszę wiersz, lekko smutkiem powleczony…

Nadszedł czas zmian. Czas niepewności, prób i ryzyka.

Czy na pewno o to mi chodziło? Czy konkretnie tego chciałam? Zaryzykowałam. Położyłam na szali całe moje dotychczasowe życie, wraz z jego wszystkimi wzlotami i upadkami. Pochopnie i spontanicznie. Impuls przyszedł z zewnątrz i podjęłam go. Chwyciłam oburącz kurczowo i za nic w świecie nie chce puścić. Mimo rozczarowań, mimo problemów, mimo ciągłego strachu. Nie chce. Nie do końca świadomie zaangażowałam się w długo terminowy plan życia.

Ale tylko dzięki temu danym mi było wyrwać się z błędnego koła mojej dotychczasowej egzystencji. Jakiś czas temu postanowiłam że będę cholernie szczęśliwa. Może wreszcie coś z tym zrobię?

A tym czasem karmię swoje myśli obłudnymi marzeniami, że dam sobie rade. Potrzebuje czasu. Troche spokoju, i więcej dystansu do wszystkiego co dzieje się dookoła mnie I więcej wiary w siebie a mniej egoizmu.

Obudź się, idiotko!

10th second…

•Marzec 3, 2009 • 1 komentarz

Prawdą jest, że wielu twórczym ludziom nie udaje się wejść w dojrzałe związki osobiste i są bardzo wyizolowani. Jest również prawdą, że w niektórych wypadkach traumatyczne wydarzenia, jak opuszczenie przez rodziców czy wczesne osierocenie, u potencjalnie twórczej osoby rozwijają takie aspekty osobowości, które mogą się zrealizować w izolacji. Nie oznacza to jednak, że samotne, twórcze cele są patologiczne.

Zachowanie unikające jest reakcją, mającą na celu ochronę dziecka przed behawioralną dezorganizacją. Jeśli odniesiemy to do życia dorosłych, możemy zaobserwować, że unikające bliskich kontaktów dziecko może wyrosnąć na osobę, której zasadniczą potrzebą jest znalezienie w życiu jakiegoś sensu i porządku, niekoniecznie opartego na stosunkach międzyludzkich.

Anthony Storr

„Samotność: Powrót do siebie”

Poczułam się zdefiniowana.

Sterta książek do przeczytania wciąż rośnie. Powiększa się również lista tych, które dopiero muszę upolować. Tylko czasu jakoś ciągle coraz mniej. Filmy to już kolejna lista, z każdym dniem obszerniejsza.

Nachodzą mnie coraz częściej Myśli. Natarczywe i nie dające spokoju.  Męczą wciąż nie dając się wyrazić w żadnej formie. Kiełkują gdzieś od środka, wwiercając się w każdy neuron, w każdy najmniejszy atom jestestwa. Plątają, mieszają, komplikują. Nie dają wytchnienia. Jak wiosenny zew, co roku wyrywający mnie z miejsca i każący gnać przed siebie bez wyraźnego celu czy kierunku. Gdyby choć móc to wyrazić, zdjąć samoistną blokadę tkwiącą gdzieś w podświadomości. Uwolnić siebie, uwolnić zmysły, pozwolić sobie na ryzyko. Przestać być nieśmiertelną personą. „Idź na całość, i tak nie masz nic do stracenia. Wypalaj się, rzucaj na wiatr. Żyj szybko i bez żalu.” Czas zmienić definicję życia?

Może być i tak, że jest złym zwyczajem twórczych talentów angażowanie się w patologiczne ekstrema, pozwalające na niezwykły ogląd spraw. Ale nie daje to trwałego sposobu na życie tym, którzy swych ran nie potrafią przełożyć na znaczące dzieło sztuki lub myśli.

Theodore Roszak

„In search of the miraculous”

9th second…

•Luty 14, 2009 • 1 komentarz

…jeszcze Ci kiedyś wiersz napisze…

…o tym, czego dziś nie wypowiem…

8th second…

•Luty 12, 2009 • Dodaj komentarz

twarz
kalka
odbitka
cielesne ziszczenie męskich ideałów
archetypiczna postać kobiety
dotykanej przez lata ogniem
męskich spojrzeń
samotna
przestraszona
zagubiona w labiryncie
snu i blichtru
zakłada maską
nie wiesz jaka była
nie dowiesz się
kim jest
była
i będzie
na zawsze pozostanie
powłoką cielesnych pragnień

7th second…

•Styczeń 30, 2009 • Dodaj komentarz

And what if….
…if I desapeare one day, and ‘ll never come back?

Nic. Nie będzie nic. Żadnej różnicy, zmiany. Czy na pewno? Mały czerwony balonik utknie pod dachem wiaty dworca kolejowego, patrząc w ślad za odjeżdżającym pociągiem. Będzie drażnił sznurkiem małe rączki nie mogące go dosięgnąć. Przykuje wzrok chłopaka mącąc mu myśli, dając złudne uczucie ciepła. Oszuka kobietę szukającą znaku i zrozumienia. Potem powoli wraz z uciekającym powietrzem będzie opadał na zakurzony peron. I zniknie, zamieniony w zwykły kawał gumy na który nikt nie spojrzy.

And if…

…if I found my only someone?

no coment

And if…
…if I’ll stop my existance tomorow?

W sumie nie jest jeszcze aż tak źle. Wiem, bywało gorzej.  Dziś plątając się po rynku patrzyłam na ludzi. Jak zawsze, banalnie jest odróżnić mieszkańca od turysty. Dlaczego?  „Tubylcy” zawsze wciskają głowy głęboko w karki, patrzą w ziemie i szybko przemykają ulicami. A turyści? Odważnie, z podniesioną głową idą przed siebie. Co mają oni, czego nam brakuje?

My existance won’t stop tomorow. I have to many secret to discover to desapear. For now.

Mówcie mi – balonik

The world seems not the same,
Though I know nothing has changed.
It’s all my state of mind,
I can’t leave it all behind.
Have to stand up to be stronger

6th second…

•Styczeń 5, 2009 • Dodaj komentarz

Znów coś nie dobrego się porobiło. Do którego ze znajomych bym się nie odezwała słysze że ma kłopoty w związku, lub, że właśnie związek kończą. Kończą się piękne melodie grane w duecie. Pojawia się dysonans – celowy, zgrzytliwy, burzący dźwięki by je rozerwać i z jednym z nich utworzyć nowe brzmienie. Ech, nuty wy moje, czemu tak łatwo dajecie sobą manipulować? Nie dostrzegacie dyrygenta który bawi się waszym kosztem, zamiast pomagać wybrzmieć uwerturze. Przeklęci egoiści. Nice to, jeszcze będziecie swe poczynania przeklinać (już ja się o to postaram ;])

Minęły święta, minął sylwester. Jakieś tam postanowienia noworoczne były. Choć pewnie i tak szybko pójdą w niepamięć albo upadną gdy realistycznie na nie spojrzę. Fantaści mają ciężko w życiu, niestety. Nie da się żyć w świecie z książki czy filmu.

It’s a mystery to me
We have a greed
With which we have agreed
You think you have to want more, Than you need
Until you have it all you won’t be freed
Society, you’re a crazy breed
I hope you’re not lonely without me
When you want more than you have, You think you need
And when you think more than you want
Your thoughts begin to bleed
I think I need to find a bigger place
Cause when you have more than you think
You need more space
Society, you’re a crazy breed
I hope you’re not lonely without me
Society, crazy indeed
I hope you’re not lonely without me

5th second…

•Grudzień 24, 2008 • Dodaj komentarz

Choinka ubrana.  Lampki pełgają delikatnym blaskiem złotego miodu, bańki cicho podzwaniają gdy kot, jak zawsze ciekawski, wsadza swój pyszczek między gałęzie. Łańcuch dokupiony i kilka wstążek.  Nie chce. Nie chce świąt. Dni obłudy, fałszu, zakłamania. Życia na pokaz, pod publiczke.

Powinnam teraz odczuwać radosne uniesienie – wigilia.  A czuje smutek, bo to będzie kolejny  zwykły dzień. Znów wyrwałam się choć na chwile z domu połazić z dala od tego rozgardiaszu [mp3 moje kochane, znów uratujesz mnie przed szaleństwem].

„Jak długo tak można
bezdroża, mokradła
i błoto i piach.
I wierzba przydrożna
jak siostra pobladła
zostaje we łzach”

Wdrapać się na dach, strzelający w niebo swym szkieletem i wykrzycześ światu że to wszystko nie tak. Że gdzieś w tym biegu zgubiliśmy siebie. Że powoli niszczymy zamknięte w nas małe i wielkie światy. Nie zapraszamy już duchów, nie zapewniamy im schronienia. A teraz z premedytacją krzywdzimi innych. XXI wiek. Wiek postępu i ewolucji. Wiek w którym ostatecznie pogrążamy Wolną Wolę. Zapomnieliśmy o folklorze tych dni. Latamy przez tydzień po sklepach, gotujemy, sprzątamy…  a gdy przyjdzie ten właściwy, wyczekiwany moment – mijają 2-3 godziny i już po wszystkim. Kilka podarków kupionych na wyprzedaży, wszystko idealnie ułożone, dzieci sztywne na kszesłach. Gdzie szaleństwo? radość? entuzjazm i spontaniczność? W filmach, bajkach, książkach i marzeniach.

Dziś rozwodzę się nad herbatami. Mam ochote i nie wiem na co. Może na czarkę białej herbaty Pai Mu Tan, z pędami bambusa…albo zieloną Chung Mee po drugim zaparzeniu, żeby nie było już cierpkiego posmaku… Chociaż w sumie jest wieczór, więc może byłoby dobrze napić się srebrzystego Oolonga albo Cesarskiej Wiśni, ale takiej rzadkiej, prawie jak woda tylko z dusznym aromatem kory drzewa wiśniowego… To ciągle nie to. Choć Oolong najbardziej pasuje. To smak historii. Niesie swoje wartkie słowa przez uliczki, zaśnieżone bramy, parki i place. Szepcze w gałęziach, zrywa się krzykiem łabędzie. Ech herbaty, herbaty mi trzeba….

„Na Ziemi rzeczy toczą się swoim porządkiem. Tak ustaliłem przed wiekami wieków i wiem, że uczyniłem dobrze. Ja się nie mylę, istoto ludzka. To też powinieneś zrozumieć. Omyłki są sprzeczne z moją naturą. Struktura życia przypomina skomplikowaną sieć. Wydarzenia łączą się, wpływają wzajemnie na siebie. Inaczej zamiast rozwoju zapanowałby marazm. Stare ustępuje przed nowym. To nie znaczy, że lepszym. Czasem zło wypiera dobro. Ale dobro powraca. Tak pracuje koło czasu. To, co dzieje się na Ziemi, ma odzwierciedlenie w zaświatach.”

4th second…

•Grudzień 11, 2008 • 1 komentarz

„A my wiecznie jacyś tacy,
a my w czapkach z dzwoneczkami,
w ich dzwonienie barbarzyńsko
zasłuchani.”

święta idą. Nieuchronnie zbliżają się do naszych małych jestestw. Dawna, pogańska tradycja zaadaptowana do potrzeb współczesnego człowieka, nie potrafiącego żyć bez wierzeń, bez religii. Religia, opium dla mas.

Niby jest w tym coś magicznego. Wspólna chwila z rodziną, posiłek, ciche drzewko gdzieś w koncie, przystrojone bombkami,  łańcuchami i migotliwymi lampkami (u mnie zawsze bańki są złote, mimo że złota nie znosze… tu jakoś pasują). Roześmiani ludzie śpiewający pieśni o cudach, puchata, miękka biel za oknami, opłatek i prezenty. Magia.

Ale ta magia jakoś nie pociąga. Kuje w oczy sztucznością i fałszem. Bo przecież nigdy nie jest idealnie. Dziecko zbije bańkę, babcia przesoli barszcz, lampki się spalą a kolędnicy pomylą słowa. Święta to fałszywa nuta całego roku.

Kiedyś święta spędzę inaczej.  Na uliczkach, w zaukach, w twardym fotelu moskiewskiego metra. Z dachu opuszczonej kamienicy obserwując ludzi. Tych biegnących do ciepłych domów, i tych dla których domem jest ulica. Zawinę się w długi płaszcz z ogromnym kapturem, przewieszę przez pierś torbę i zasłuchana w piosenki bardów rosyjskich poszukam magii.

I ją znajdę.

P.S. Nie żeby wyczuć można było wpływ Sergieja Łukjanienki i Nochnoy Dozor ;)

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.